Wings for Life

wingsforlifeworldrunlogo_0Tak samo jak formuła tego biegu, tak samo moja rola w nim była zupełnie inna jak do tej pory podczas większości biegów. Od marca miałem możliwość pracy przy tym projekcie. Może moja rola nie była najważniejsza, natomiast na pewno było to dla mnie nowe wyzwanie i nowe doświadczenie. Tak samo jak sam start w tym biegu był dopełnieniem końca wykonanej pracy oraz fajnym nowym doświadczeniem oraz spojrzeniem na biegaczy.

Po tym trochę zagmatwanym wstępie 🙂 postaram się opisać co działo się przed biegiem, w punkcie informacyjnym w biurze zawodów jak i podczas samego biegu.

Trasa – w połowie marca ruszyłem w trasę biegu, dosłownie w trasę po której w maju miało przebiec około 3 tys biegaczy. Moim zadanie było proste, dotrzeć do jak największej ilość punktów na trasie biegu. Tych ważnych jak Urzędy Gminy czy Miasta, Wójtowie, Sołtysi jak i tych najczęściej odwiedzanych przez mieszkańców czyli sklepy, szkoły, przystanki PKS czy PKP itp… plakaty_pksTe wizyty miały dwa ważne cele, informację, że bieg się odbędzie co dla mieszkańców równa się utrudnieniom w ruchu. Dwa to zachęcenie ich do wyjścia na ulicę i wsparcia biegaczy walczących z dystansem, swoimi słabościami. Muszę przyznać, że informacja o tym, że bieg odbędzie się znowu, dla większości mieszkańców była bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Oczywiście jak zawsze małe wyjątki się zdarzyły, ale były tak małe, że praktycznie z uśmiechem na twarzy przejechałem praktycznie całą trasę biegu. Cały czas zastanawiałem się do którego kilometra w tym roku dotrze zwycięzca. Przyznam, że postawiłem na dystans w okolicy 65 kilometrów, może 2-3 kilometry dalej, ale na pewno nie dawałem szans na 70 lub więcej.

Biuro zawodów – dzień przed zawodami oraz w sam dzień zawodów pomagałem w punkcie informacyjnym w biurze zawodów. Były różne pytania – jedne bardziej zaskakujące inne mocno do przewidzenia. Nigdy wcześniej nie widziałem praktycznie całego przekroju osób, które później stają na linii startu. Muszę przyznać, że było to kolejne nowe doświadczenie, co prawda byłem już wcześniej w biurze zawodów innego biegu, ale przez krótszy okres czasu. Jedno wiem, że przebywając od 9 do 21 w takim miejscu i udzielanie tysiąca różnych informacji jest bardzo męczące i wyczerpujące .

Start – praktycznie kiedy wychodziłem z biura zawodów i chciałem iść się przebrać, dostałem telefon od Michała, który zapytał mnie czy nie pobiegłbym z kamerą. Pomyślałem czemu nie, tak ten bieg traktuję jako trening. Wcześniej już umówiłem się z Robertem i postanowiliśmy zrobić 10 km biegu ciągłego w tempie około 3:55. wfl_Klasyczna rozgrzewka na której było czuć, że tego dnia nie są idealne warunki do biegania, pogoda raczej idealna dla kibiców nie biegaczy. Odebrałem kamerę Gopro, którą założyłem na głowę i udaliśmy się do strefy startowej. Tam spotkaliśmy kilku znajomych oraz tych którzy mieli walczyć o wygranie tego biegu. Każdy miły, uśmiechnięty, w bojowym nastroju, atmosfera była naprawdę fajna. Wspomnę również, że zachowałem się jak dżentelmen oddając swoją agrafkę Dominice, która pewnie dzięki jej mocy 🙂 wygrała w kategorii kobiet, a ja czekam na obiecane piwo. Wystartowaliśmy, kilka osób wyrwało się strasznie do przodu, my bez szaleństwa początek około 3:45, zakładając, że później zwolnimy i wyrównamy do zakładanego tempa. Po jakiś 500 metrach utworzyła sie grupka w której poza Robertem i mną był jeszcze Bartek, Wojtek i Tomek. Zapytałem czy tempo nie jest za mocne, stwierdzili że jest ok. Tak biegliśmy dalej starając się prowadzić ich i chroniąc przed wiatrem wiedząc ile czeka ich kilometrów biegu. Starałem się też przekazać ważne informację dotyczące trasy, jej profilu, charakteru, choć sam po niej nie biegałem to jednak kila razy objechałem ją i miałem dosyć szczegółów do opowiedzenia. Wiedziałem jednak, że tempo na ten moment nie było dla mnie komfortowe, wspomnę że praca w biurze zawodów dała o sobie znać, dodatkowo od piątku zmagałem się z problemami żołądkowymi – skąd, dlaczego nie wiem. wfl_r_misDlatego też po 5km postanowiłem delikatnie zwolnić, życząc powodzenia, a z Robertem umówiłem się w na rondzie Śródka żeby na mnie czekał. Zdecydowałem się wcielić w rolę kamerzysty i przez następne 4km starłem się biec z każdym kto biegł wcześniej za mną. Były to pojedyncze osoby, ale i też większe grupki, z niektórymi też rozmawiałem, przekazywałem również informację o trasie. Myślę, że do ronda Śródka biegłem z pierwszą pięćdziesiątką  biegaczy, a na Zawadach biegałem z kolejnymi i tak dobiegłem do skrętu w ul. Główną i postanowiłem pobiec pod prąd. Co kilka sekund słyszałem – nie w tą stronę, biegniesz w złym kierunku, itp… ja na to odpowiadałem, że poświęcam się dla Was :). Tak mi się spodobało, że odcinek Śródka – Główna pokonałem trzy raz w różnym tempie, w różnych konfiguracjach, pod prąd biegnących, z boku, wewnątrz wyprzedzając, ogólnie dużo kombinacji, ale zawsze starając się nie przeszkadzać innym biegaczom. Była to niezła zabawa i spojrzenie na bieg z innej strony. W końcu jest, pojawił się samochód pościgowy, czyli misja dobiegła końca. Razem z Robertem spokojnym truchtem wróciliśmy na Maltę, a dokładnie na start biegu, tam czekały na nas dziewczyny. Ja szybko się przebrałem i w drogę do Kiekrza skąd trzeba było odebrać córki. Nie będę też ukrywał, że trochę energii kosztowało mnie to bieganie z kamerą, a poza tym samopoczucie nie było najlepsze.

Koniec – chciałbym pochwalić kolejny raz kibiców i po raz kolejny napisać, że w Poznaniu jest najlepszy doping i wsparcie, to oczywiście moje prywatne zdanie, ale wiem, że ma potwierdzenie u wielu innych osób. Organizacyjnie bieg dał radę, a medialnie myślę, że wyprzedza wiele inny dużych imprez w naszym kraju, dlaczego – nie mam pojęcia. Jednak pod względem sportowym mam mieszane uczucia, celebrowany jest tylko zwycięzca w kat. kobiet i mężczyzn, z naciskiem na kategorię mężczyzn. W wynikach jest klasyfikacja wiekowa, pytanie dlaczego, jeśli nie ma żadnego uhonorowania takich osób. Formuła biegu też budzi różne uczucia, na pewno jest inna i jedyna w swoim rodzaju. To co stawia ten bieg na wyższym poziomie, to na pewno cel i fundacja jaka zastała utworzona na rzecz walki z chorobami kręgosłupa. Dziękuję agencji RochStar za możliwość bycia częścią tego projektu, a praca jaką wykonałem, mam nadzieję miała pozytywny wpływ na kibiców na trasie i pomogła mieszkańcom w komunikacji podczas biegu. Na pewno jest to nowe doświadczenie,które na pewno wykorzystam.

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!