Wegetarianizm

Była to niedziela, dokładnej daty nie pamiętam, ale wiem, że działo się to w kwietniu 1992 roku. Jadłem obiad z rodzicami, tradycyjnie, jak to w polskim domu, głównym daniem był kotlet schabowy. Odłożyłem go z talerza i powiedziałem, że od dzisiaj nie jem mięsa, bo nie chcę uczestniczyć w cierpieniu i zabijaniu zwierząt. Ojciec stwierdził, że pewnie wytrzymam przez tydzień.go_vegetarianOczywiście nie była to tak do końca spontaniczna decyzja. Już od jakiegoś czasu dużo myślałem o wyeliminowaniu produktów mięsnych z mojego jadłospisu. W tamtym czasie należałem do PCK, wyjeżdżałem z dziećmi niepełnosprawnymi na obozy w czasie wakacji, pełniłem tam funkcję opiekuna, poznałem w tamtych czasach bardzo ciekawych ludzi, którzy uważam, że mieli duży wpływ na kształtowanie się moich poglądów i to po części przez nich mój umysł podjął taką decyzję. Pamiętam, że moje 18 urodziny były już w 100% wegetariańskie. Dla mojej rodziny był to szok, pamiętam, że wszyscy tak jak tata powtarzali, że to pewnie chwilowe, że za jakiś czas będzie jadł „normalnie”. Tak naprawdę pierwszą osoba, która zaczęła być przychylna mojej diecie i szybko zaczęła mi gotować dania bezmięsne była mama. Tata długo nie chciał przyznać, że wytrwam w swoim postanowieniu, ale z czasem był coraz bardziej świadom faktu, że ta decyzja jest jak najbardziej przemyślana.

info_2Z tymi zmianami nastąpiło wgłębienie się w filozofię wschodu, co zaprowadziło mnie do ruchu Hare Kriszna, z którym sympatyzowałem jakieś dwa lata. Mój umysł nie był jednak do końca przekonany i szukał dalej. Postanowiłem zapisać się na zajęcia Radza Yogi w Leszczyńskim Domu Kultury, które prowadził Zbyszek. Przeszedłem 3 letni kurs, po czym Zbyszek zaproponował mi, żebym został jego asystentem, na co się zgodziłem. Przez dwa lata pomagałem mu prowadzić grupy początkujące, oprócz klasycznych ćwiczeń jak asany część zajęć była poświęcona medytacji i relaksowi.  Cały czas też pojawiał się w moim życiu temat wegetarianizmu. W międzyczasie zacząłem się utożsamiać z ruchem Straight Edge. Słuchałem punka i hardcora, więc to działo się to praktycznie automatycznie. W tamtym czasie dostałem również propozycję śpiewania, a raczej darcia się do mikrofonu w 100% wegetariańskim hard core/straight edge zespole Cymeon X (o tym więcej w zakładce o zespole). Wspomnę tylko, że poprzez zespół i jego teksty staraliśmy się promować wegetarianizm. Sam nawet napisałem słowa do utworu “Mordercy”, a raczej poskładałem w całość znane cytaty na temat okrucieństwa w stosunku do zwierząt.info_6

W latach, w których sympatyzowałem z ruchem Hare Kriszna, czyli w początkach działalności zespołu, byłem laktowegetarianinem, lecz z czasu postanowiłem zostać weganinem. Wytrwałem w tej diecie bodajże ponad 2 lata. Ze względu na brak dostępu do kuchni żywiłem się tylko standardowymi kanapkami oraz jedzeniem na mieście, co spowodowało, że było mi ciężko sobie radzić sobie z tą dietą, więc postanowiłem powrócić do standardowego wegetarianizmu.

info_1Nieco później otrzymałem propozycję prowadzenia rubryki kulinarnej w powstającym właśnie Info magazynie, propozycja był bardzo miła, ale zastanawiałem się, jak się mają przepisy do pisma o deskorolce. Pomyślałem jednak, że skoro sam jeżdżę na deskorolce, jestem wegetarianinem, niektórzy uważają że potrafię gotować, warto spróbować, może ktoś się tym zainteresuje. I tak powstała rubryka Kuchnia wegetariańska Słonika”. Niestety nie wyrabiałem się z nowymi przepisami, zdjęcia potraw były również średnie, a nawet słabe, więc postanowiłem wycofać się ze współpracy z „Info Magazynem”.  Mam tylko nadzieję, że ktoś skorzystał z moich przepisów.info_4

Jak już pisałem w zakładce bieganie, przy wyborze barw klubowych nie było innej opcji jak przystąpienie do szeregów Vege Runners. Są to wegetarianie startujący w zawodach biegowych i promujący tę dietę – co więcej chcieć? Wegetarianizm jest w moim życiu bardzo mocno zakotwiczony, moja ukochana Ania i nasze córki Ania Jr. oraz Zosia są wegetariankami całym sercem jak ja. Znajomi wiedzą, że u nas można dobrze zjeść, ale mięsa nie ma i nie jest mile widziane – cieszę się, że to tolerują. Taki jest mój wybór w stosunku do zwierząt i mam nadzieję, że nigdy go nie zmienię. Szkoda tylko, że ten świat jest tak urządzony, że aby być w 100% wolnym od całego przemysłu, który zabija i krzywdzi zwierzęta, trzeba by było zamieszkać na odludziu i wszystko robić samemu. Dlatego zawsze sobie myślę, że warto starać się robić tyle, na ile ten świat pozwala.

info_3info_5info_7_8info_9_10info_11_12