To już !!! 10 lat Vege Runners

vr_strona_logoTo już naprawdę tyle lat ma klub-drużyna Vege Runners? Istnieje już 10 lat, ale ten czas ucieka. Z tej właśnie okazji ojcowie-stworzyciele zorganizowali spotkanie w Krakowie. W sobotę zaplanowano warsztaty-wykłady, a w niedzielę wspólne bieganie zakończone mini zawodami klubowymi. Nie było innej opcji jak wybrać się na weekend do Krakowa. Spakowałem całą rodzinę w piątek późnym popołudniem i w drogę do grodu Kraka.

Sobotę rozpoczynamy od wspólnego pożywnego oczywiście wege rodzinnego śniadania. I w miasto na zwiedzanie, trzeba córkom pokazać te najbardziej znane miejsca w Krakowie. Na początek rynek i kościół Mariacki. Już wiemy z Anią, że zwiedzanie tego dnia nie będzie najłatwiejsze, upał straszny i córki już marudne…życie rodzica :). DCIM100GOPROG0260301.Jednak nie poddajemy się i następny przystanek Wawel no i oczywiście główny punkt to Smocza Jama, Zosia inaczej nie dała by nam spokoju. Powrót w okolice rynku do klubu RE gdzie już impreza Vege Runnersowa trwa w najlepsze. Ja miałem o godzinie 17 przeprowadzić pogadankę odnośnie treningów – wiem część z Was powie -co on wie o trenowaniu? Pewnie sporo osób ma rację, wiem pewnie niewiele, ale cały czas się uczę i zdobywam doświadczenie. A co najważniejsze obserwując innych biegaczy utwierdzam się w przekonaniu, że sporo mogę już przekazać innym. Tak też zrobiłem, ile wiedziałem przekazałem, starając się nie wymądrzać i nie zgrywać super trenera. Myślę że będzie jeszcze czas żeby napisać kilka zdań o tej tematyce, ale to może za jakiś czas. Przed pogadanką odprowadziłem rodzinkę do wynajmowanego mieszkania aby młodsza córka zregenerowała się przed wieczornym spacerem. Po zakończeniu wykładów, warsztatów i pogadanek, a było wiele ciekawych, chwilę pogadałem z chłopakami. Umówiłem się również na niedzielne spotkanie pod kopcem Kościuszki i wróciłem do rodziny. 10lat_sparing_podbiegiWieczorem udaliśmy się jeszcze na spacer na Kazimierz, jestem naprawdę pod wrażeniem ilu turystów odwiedza to miasto. O godzinie 20-21 dzielnica Kazimierz tętniła życiem na dobre. Co jest w tym miejscu? Na pewno coś jest, skoro tylu turystów przewija się przez tą dzielnicę jak i całe miasto. Ok, trzeba iść spać, żeby rano być w gotowości biegowej, nie mylić ze startową. W końcu to towarzyskie spotkanie biegowe. Rano szybkie śniadanie i docieram pod kopiec Kościuszki, szybka przebieżka z Bartezzzem, pokazuje mi jak to miejsce wygląda. Już wiem, że przed wyjazdem zabiorę tutaj rodzinę i tak też zrobiłem. DCIM100GOPROG0360343.Ruszyliśmy wspólnie w stronę kolejnego kopca Piłsudskiego, nie było nas za wiele, ale Ci którzy dotarli byli pełni zapału do wspólnej przebieżki. Bartezzz prowadził, w końcu zna te tereny, a powiem wam, że są mega ciekawe i idealne do treningów terenowych. Docieramy do lasku Wolskiego, jest naprawdę super, takie miejsce mieć w Poznaniu to chyba w końcu biegałbym przyzwoicie w terenie. A oni nie dość, że mają takie miejsce w mieście to jeszcze góry tak blisko. Dobiegamy do kopca Piłsudskiego, Bartezzz przedstawia plan sparingu w formie wyścigów-podbiegów na szczyt kopca. Fajna forma i myślę, że można by zorganizować tego typu zawody, może ktoś z czasem tak zrobi. Zaczynamy, na początku eliminacje, później półfinał i finał, w sumie wbiegłem trzy razy ścigając się na górę. I trzy razy udało się być pierwszym na szczycie i tym samym otrzymać statuetkę klubowego zająca :). Dziękuję wszystkim za koleżeńską rywalizację i fajną zabawę – Barezzz, Pająk i całej ekipie za poświęcony czas na przygotowanie tego spotkania. 10lat_sparingPo sparingu wracamy już krótszą drogą pod kopiec Kościuszki i do rodziny. Przed wyjazdem obiad w Green Wayu ul.Krupnicza – dziękuję za bon, który mogłem wykorzystać przy płatności. Oczywiście lody obowiązkowe, a były naprawdę mega duże i pyszne i na sam koniec już wcześniej wspomniany po raz drugi, ale tym razem w gronie rodzinnym kopiec Kościuszki i do domu.

Refleksja moja – bardzo fajny i mile spędzony weekend, jestem pod wrażeniem miasta Kraków i ilości turystów. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tym wydarzeniu klubowym, czuję się częścią tego klubu. Może nie zawsze biegam w koszulce klubowej, ale w sercu barwy mam zawsze. Mam też nadzieję, że udało mi się wnieść małą cząstkę siebie w szeregi Vege Runners. Szkoda tylko, że była dość mała frekwencja na całej imprezie, a szczególnie na sparingu biegowym. Wiem ile koszulek VR biega w naszym kraju i szkoda tylko, że tak mało pojawiło się ich w Krakowie. Może przy następnej okazji będzie ich więcej. Dziękuję wszystkim, którzy zgromadzili się na mojej pogadance i wysłuchali tego co miałem do powiedzenia. Mam nadzieję, że dało się tego słuchać i mogłem podzielić się tym z Wami.

foto. Bartezzz, GoPro Polska 

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!