Snowboard

Snowboard w moim życiu pojawił się krótko po zainteresowaniu deskorolką. Było to dosyć naturalne, że zimą będę chciał spróbować swoich sił na desce na śnieg. I tak się stało. Pierwsze kroki stawiałem na poznańskim stoku Malta Ski z kolegami Balonem oraz Paszą, oczywiście na pożyczonej desce w spodniach, które wyglądały jak z treningu aikido. Na pierwszej „lekcji” udało mi się liznąć podstawy, ale jako młodemu deskorolkowcowi wydawało mi się, że już mogę dużo, bo  przecież to takie proste skoro deska jest przyczepiona do nóg. W tamtym czasie stok była pokryty duża ilość muld, ponieważ Malta Ski nie posiadał jeszcze ratraka, to próby skakania skończyły się złamaniem obojczyka, ale żeby było śmiesznie po około 2 tygodniach po zdjęciu gipsu znów wróciłem na Maltę. I co? Znowu złamałem obojczyk, czyli pierwszy sezon skończył się dla mnie na stoku Malta ski z dwoma złamaniami, nie ma to jak dobrze zacząć 🙂

spindleruvmlyn_ollie_2008

Nie zniechęciło mnie to i w kolejnym sezonie zakupiłem sobie już swój zestaw w zaprzyjaźnionym sklepie na ul.Dominikańskiej i wyjechałem w góry.  O ile dobrze pamiętam, pierwszy wyjazd był do Szczyrku. Tej samej zimy pojechałem też pierwszy raz do Zakopanego na zaproszenie Uli, która prowadziła skate shop. Tam poznałem lokalną ekipę: Małego, Maćka, Ediego, Czapę i jeszcze kilka innych osób. Od tego czasu przez kolejne lata jeździłem praktycznie zawsze do Zakopanego, i zawsze wybierałem Kasprowy. Pamiętam też, jak wiele razy sam wyjeżdżałem do stolicy Tatr, wsiadałem wieczorem w Poznaniu do kuszetki, a rano byłem na miejscu i tam z chłopakami szedłem na deskę – oczywiście na Kasprowy. To były super czasy.

czarnagora_gap_indi_2011Później zacząłem pracę w firmie Mayer, co wiązało się ze sporą liczbą wyjazdów do Karpacza – to w końcu rodzinne strony Piotra F. Stamtą często przemieszczaliśmy się w Czeskie Karkonosze, był okres kiedy kilka zim pod rząd okupowałem Spindlerowy Młyn. Adam i Gajos robili tam zimowe Woodcampy, przyjeżdżaliśmy do nich zawsze z Kaszą – było dużo jazdy i naprawdę wesoło. Oczywiście przez te wszystkie lata udało się też odwiedzić kilkakrotnie Alpy i inne miejscowości w Polsce, Czechach i na Słowacji, ale największy sentyment mam chyba do Kasprowego. Tam przeżyłem najlepsze jazdy i tam też zamierzam zaliczyć kilka kolejnych wypraw snowboardowych. Jeśli chodzi o moją jazdę, to nie była ona nigdy na najwyższym poziomie,  mistrzem freestyle’u nigdy też nie byłem, do zawodów mnie też nie ciągnęło, chociaż w kilku wystartowałem, a najmilej wspominam mistrzostwa Wielkopolski w Karpaczu.mayrhofen_tailgrab_2008

Dużo mógłbym wspominać, ale nie będę zanudzał. Dalej ciągnie mnie do wycieczek snowboardowych i dlatego od przyszłej zimy mam nadzieję częściej chodzić po górach z deską oraz skupić się na splitboardzie. Mam nadzieję, że bieganie pomoże mi kondycyjnie wytrzymać trudne i strome podejścia.

poznan_melongra_2010poznan_tailslide_2008spindleruvmlyn_indigrab_2008swieradowzdroj_noseslide_2010