Przebiegłem 2015 rok

2015Czas zastanowić się i podsumować kolejny rok mojego biegania. Był to na pewno rok, który wiele mnie nauczył. Poniosłem kilka porażek, nie zawsze wszystko szło tak jak to sobie założyłem. Cieszy mnie jednak to, że nie poddawałem się i realizowałem swoje cele. Pewnie dlatego też spotkało mnie kilka miłych chwil. Jednym słowem sporo się działo. Może nie było za dużo startów, ale dużo biegania w terenie    i po górach, co mnie bardzo cieszy.

Na początek jeszcze kilka słów na temat mojego startu w półmaratonie Kościańskim. Jest to bieg w którym startuję co roku. Dlaczego? Jest to moje miasto rodzinne i szybka trasa. Jestem po przygotowaniach do maratonu. Dlatego co roku wybieram się do Kościana powalczyć o jakiś dobry wynik. Niestety w tym roku nie mogę zaliczyć tego startu za udany. Średnie samopoczucie w ostatnich dniach przed startem oraz mało sprzyjające warunki pogodowe a konkretnie mocny wiatr nie pozwoliły osiągnąć dobrego wyniku. Nie ma chyba sensu rozpisywać się nad tym biegiem, lepiej skupić się na podsumowaniu całego biegowego roku :). Ten rok tak samo jak poprzedni podzieliłem na trzy sezony. Wiosenne starty, letnie i jesienne. Oczywiście na każdy sezon miałem swoje starty główne, na które miałem określone cele. Niestety nie każdy z głównych startów był udany. Zacznę jednak od tych miłych i udanych. Wybrałem trzy takie biegi i  może krótko na ich temat. marcin_szymoniak_pm_2015Poznań Maraton – nie będę ściemniał, to dla mnie w roku 2015 najbardziej wartościowy bieg. Wiem, zajmowałem dużo wyższe miejsca na innych imprezach, ale to dla mnie mniej istotne. Ważne jest to, że w końcu po dwóch porażkach, udało się osiągnąć założony wynik. I jak dla mnie na najtrudniejszym dystansie czyli królewskim. I to w jaki sposób udało się przebiec ten dystans cieszy najbardziej. Czyli w tempie narastającym i cały czas mając bieg pod kontrolą. Może zabrakło odrobinę ryzyka, ale to już mniej ważne. A to wszystko wydarzyło się w dzień moich urodzin. Podczas, moim zdaniem najlepszego maratonu w tym kraju, przy dopingu wielu znajomych, w eskorcie dobrego kolegi i wsparciu moich córek i ukochanej Anny. A po biegu małe urodzinowe party w rodzinno/przyjacielskiej atmosferze. Czy to nie wystarczy ? 🙂 rzeznik_wasylBieg Rzeźnika – był jasny cel na ten bieg. Może nie wszystko szło dobrze w trakcie przygotowań. Mój nieudany start w Orlen maratonie. Robert w słabej formie na naszym wspólnym mini obozie w Karpaczu. Ale podczas biegu walka była od początku do samego końca. Mimo tego, że popełniliśmy błąd i źle pobiegliśmy pierwszy fragment trasy. Karę odczekaliśmy na ostatnim punkcie i walczyliśmy naprawdę do samego końca, żeby osiągnąć założony cel, którym było złamanie 9 godzin. Te osoby, które mnie dobrze znają pewnie teraz nie uwierzą, ale to ja byłem tą osobą w naszej parze która wierzyła do końca że nam się uda. Czas i miejsce jakie osiągnęliśmy zmieściło się w naszym planie. A co do samego biegu pozostaje lekki niedosyt i chyba będzie trzeba w 2016 roku rozprawić się raz jeszcze z Bieszczadami. gran_jabcokBieg Ultra Granią Tatr – podchodziłem do tego biegu bardzo poważnie. Był to obok Biegu Rzeźnika najważniejszy punk startów w górach. Niestety po raz drugi zignorowałem Tatry i za to zapłaciłem. Plan był jak zwykle jasny, złamać 12 godzin i miejsce w okolicy 15. Niestety nie tego dnia. Nie biegło się idealnie. Po za tym pomyłka za Murowańcem, która kosztowała mnie 10 minut zaważyła na nie zrealizowaniu celu czasowego. Na mecie zabrakło 3 minut, no trudno trzeba było przyjąć na klatę i wyciągnąć z tego wnioski. Wiem jedno, jeśli za dwa lata wystartuję w tym biegu, na pewno przygotowania będą inne. Ale i tak jest znaczna poprawa w stosunku do startu sprzed dwóch lat. Sam bieg to naprawdę niesamowita przygoda. Poza tym towarzystwo Anni i córki oraz sporej grupy znajomych stawiają ten bien na czele. A Tatry po raz kolejny pokazały, że nie wybaczają. forestrun_wojtek_luzniakWarto też wspomnieć o moich pierwszych mini sukcesach :). Dosłownie mini. Czyli o wygraniu biegu Forest Run na dystansie 23 km i Crossu na Dziewiczą Górę. Cieszy mnie w tym głównie to, że oba biegi odbywały się w terenie. A do takiego biegania w ostatnim czasie, jest mi zdecydowanie najbliżej.

Muszę też wypomnieć o mojej największej porażce biegowej roku 2015. Mowa tutaj oczywiście o Orlen Maratonie, który zakończył się dla mnie największą klęską. Miał być to bieg na nową życiówkę, na złamanie bariery 2:50 a zakończył się już na 26 km, kiedy to już wiedziałem, że nie jestem w stanie osiągnąć zamierzonego celu. I przegrałem ten bieg w głowie ale też pewnie coś nie tak poszło w czasie przygotowań. Udało się jednak wyciągnąć wnioski i na jesień było już tak jak sobie założyłem :).

Poniżej podsumowanie wszystkich moich startów w 2015 roku:

  • City Trail – Poznań – 5 km – 17:06 – 20/1012 – 2/125 – przełaj
  • City Trail – Poznań – 5 km – 17:02 – 10/889 – 2/94 – przełaj
  • Maniacka Dziesiątka – Poznań -10 km – 35:24 – 42/3705 – 2/649 – atest
  • Wola Biegania – Poznań – 7.8 km – 28:59 – 3/2811/33 – przełaj
  • Poznań Półmaraton – Poznań – 21,097 km – 1:18:32 – 31/8042 – 2/834 – atest
  • Bieg Szpot – Swarzędz – 10 km – 35:43 – 36/3711 – 4/446 – atest
  • Bieg Rzeźnika – Komańcza – Ustrzyki – 77.7 km – 8:57:21 – 4/634 – 3/497 – góry
  • Cross Dziewicza Góra – Owińska – 12.8 km – 46:12 – 1/1821/56 – cross
  • DFBG – Lądek Zdrój – 65 km – 7:41:34 – 5/148 – 1/26 – góry
  • City Trail on Tour – Poznań – 5 km – 17:45 – 5/381 – 1/39 – przełaj
  • Bieg Granią Tatr – Zakopane – 71 km – 12:02:53 – 22/241 – góry
  • Forest Run – Mosina – 23 km – 1:27:46 – 1/334 – cross
  • Dycha Drzymały – Rakoniewice – 10 km – 36:15 – 24/1422 – 5/262 – atest
  • Poznań Maraton – Poznań – 42.195 km – 2:47:14 – 43/6242 – 4/1044 – atest
  • Kościański Półmaraton – Kościan – 21.97 km – 1:21:11 – 29/1590 – 6/242 – atest
  • Grand Prix Dziewiczej Góry – Czerwonak – 10 km – 42:58 – 3/1482/64 – cross

Słowem podsumowania – wystartowałem w 16 zawodach ( w sumie 17 bo w Luboniu jeszcze pobiegłem jako zając ), 11 razy udało się załapać na podiuma jak mówi moja młodsza córka :). W 2 zawodach dodatkowo załapałem się na nagrody – w Szwarzędu nagradzano pierwsze 6 osób z każdej kategorii wiekowej a w Kościanie pomimo bardzo kiepskiego biegu załapałem się na nagrodę w klasyfikacji Weterenów, byłem 7 a nagrodzono pierwsze 8 osób. Czyli 13 razy odbierałem jakąś nagrodę. Czy jakaś była fajna … chyba nie ma to znaczenia. Tak samo stanięcie na podium, czy ma to znaczenie? Może trochę łechta ego, ale jednak więcej szczęścia daje osiągnięcie założonego celu.     A to kilka razy się udało, bo muszę się wam przyznać zawsze przed biegiem mam swój cel :).

loga_govege-kopiaZa ten biegowy rok chciał bym podziękować mojej rodzinie Annie oraz córką Ani Jr i Zosi za cierpliwość, tolerowanie moich treningów i wspieranie mnie. Teściowej Irenie za pomoc  i opiekę nad córkami w wielu momentach. Robertowi za bieg Rzeźnika, Szmajchelowi i Januszowi za pomoc w treningach. Moim partnerom, którzy w różny sposób chcą mi pomagać: Agata i Filip – ZmianyZmiany, Karol – 98clothing, Radek – Buff Polska, Agnieszka – Squeezy Polska. Vege Runners za to, że mogę być częścią tej jakże innej grupy biegowej. GoPro Polska czyli Oswi, Łysy i Marcin za waszą decyzję i moją stabilizację, dzięki której mam spokojną głowę i chęć do dalszego biegania. Dla wszystkich których trenuje, dzięki że we mnie wierzycie i zaufaliście mi. Oraz duża piona dla każdego kto mi kibicuje i we mnie wierzy :).

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!