Podsumowując 2016 rok

2016Kolejny rok mojego biegania przechodzi do historii. Zaczynając przygodę z bieganiem nie sądziłem, że tak mnie to wciągnie. Wiem jedno, zawsze warto mieć pasję, która pozwala nam odskoczyć od codzienności. Kiedyś była to deskorolka, teraz jest to bieganie. Wiem, wiem było jeszcze kilka inne pasji…., ale po mocnym zastanowieniu te najważniejsze to deskorolka i bieganie. Bez pasji byłoby trudno w życiu, pewnie część się ze mną nie zgodzi. Dlatego każdy obiera swoją drogę w życiu.

Wracając jednak do mojej obecnej pasji przyszedł czas na podsumowanie roku 2016 i tego co wydarzyło się w moim bieganiu. Oczywiście nowe doświadczenia, zdobyte podczas startów oraz treningów, szczególnie tych w górach, ale na przemyślenia i podziękowania będzie czas na końcu. Idąc schematem przednich moich podsumowań, chciałbym krótko opisać swoje 3 najbardziej udane starty i kilka słów na temat tego startu, który według mnie wyszedł najsłabiej. dfbg_m_adamczukUltra Trail – ten bieg był dla mnie trochę niespodzianką w sensie pozytywnym. Przygotowałem się dosyć solidnie do tego startu, nastawienie też było bojowe. Bieg ten nauczył mnie, że na takim dystansie lub dłuższym dużo rzeczy może się wydarzy. Jestem osobą, która twardo stąpa po ziemi, podchodzi mocno realnie do siebie samego. A co najważniejsze zna swoje miejsce w szeregu. Ten bieg ułożył się dosyć szczęśliwie dla mnie :), nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Wbiegając na drugim miejscu za Miłoszem byłem naprawdę zaskoczony i zadowolony. Dokładając do tego to, że udało się pokonać tą samą trasę o 42 minuty szybciej niż rok temu było dodatkowym plusem. Ponadto cały wyjazd był sam w sobie bardzo miły, bo z Anią, która bardzo często mi towarzyszy, reszta ekipy też bardzo fajna: Paulina, Karolina, Lina, Agata, Filip oraz wielu innych znajomych. Niezapomniany klimat w Lądku Zdrój podczas całego pobytu też na duży plus. Czego można chcieć więcej… no czego :).pp_4
Poznań półmaraton – co tu dużo pisać, starty w Poznaniu są zawsze dla mnie pod wieloma względami nieporównywalne z innymi biegami. Co prawda w ostatnim czasie jest wiele szumu o poznańskich imprezach, że są masowe, że tłok, że…, ale to dla mnie to jakieś niezrozumiałe słowa. Jest to impreza masowa i komercyjna, bo taka jest z założenia i kto nie czuje tego, to nie startuje, koniec kropka. Dla mnie pod wieloma względami półmaraton jak i maraton są biegami kompletnymi. Startuję ze świadomością, że będzie dużo biegaczy, dużo kibiców i nie wygram tego biegu. Półmaraton poza deszczową pogodą, która dała popalić był dla mnie takim biegiem jakim miał być. Super doping, super support, super towarzystwo podczas biegu (dzięki Adam i Szymon) i co najważniejsze wynik, który spełnił moje oczekiwania. Udało się pobić życiówkę sprzed 2 lat. Mimo że nie był to start górski, których w ostatnich 2 latach u mnie zdecydowanie więcej, utwierdził mnie w przekonaniu że warto 2-3 razy stanąć na starcie biegu asfaltowego i poczuć tę atmosferę. Ja osobiści polecam zarówno półmaraton jak i maraton w Poznaniu.runadventure_etap_1_1Run Adventure – przy wyborze trzeciego biegu zastanawiałem się jakiś czas. W końcu decyzja padła na etapowy bieg Run Adventure. Przesądziły dwa fakty, pierwszy to taki, że udało mi się wygrać ten bieg, no śmiało mogę powiedzieć, że pierwszy bieg w górach. Tak jak wspomniałem wcześniej jestem realistą i wiem jak był obsadzony ten bieg. Bez urazy dla wszystkich startujących. Po drugie to formuła tego biegu. Był to mój pierwszy bieg etapowy, dokładnie 3 etapy w 3 dni. Pojechałem na ten bieg sam, czyli po każdym biegu byłem sam ze sobą. Nie dosyć, że musiałem wytrzymać z takim gościem jak ja, to jeszcze nie wiedziałem jak mój organizm to wszystko zniesie. Jednak zniósł to b. dobrze, bez jakiś cyrków z posiłkami czy regeneracją. Sama impreza bardzo fajna, super pomysł, momentami ciekawe miejsca. Może czasami za dużo szutrówek a za mało szlaków i trochę mało startujących, ale o tym to już organizatorzy pewnie wiedzą.chojnik_pio_trekSą też biegi, z których nie jestem zadowolony, w których liczyłem na odrobinę więcej. Oczywiście tragedii nie ma, ale jeżeli cel był realny i nie udało się go zrealizować to trzeba przyjąć to jako niepowodzenie. Bieg który postanowiłem wymienić to Chojnik Maraton. Dlaczego właśnie ten? Przede wszystkim miałem zdecydowanie większe oczekiwania, nie mogło być inaczej, biegałem bowiem sporo po Karkonoszach i znałem trasę biegu. Jednak po Run Adventure nie dałem chyba organizmowi odpocząć. Dodatkowo odparzona pięta, która zagoiła się kilka dni przed startem. To wszystko miało wpływ na niemoc podczas tego biegu. Miejsca, które normalnie na treningu biegnę musiałem podchodzić. Kompletny brak mocy. Kolejna nauczka i kolejna cenna lekcja. Jedyne co mi wyszło podczas tego biegu to zbieg czarnym szlakiem ze schroniska pod Łabskim Szczytem. Tu udało się przesunąć kilka miejsc do przodu i to by było na tyle. Ostatecznie zająłem 7 miejsce i na pocieszenie 3 w kategorii wiekowej. Wiem, że większość powie, że chłopakowi w tyłku się przewraca, ale naprawdę spoglądam na to moje bieganie realne i wiem na co mnie stać. Tu w górach, w których znam każdy szlak i zbiegałem z niego nie raz, nie dwa poszło nie tak jak sobie założyłem. Cóż, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, takie życie, ale to chyba każdy już wie:).

Poniżej zestawienie moich wszystkich startów w 2016 roku. Nazwa biegu, miejsce, dystans, czas, miejsce open, miejsce w kat. wiekowej, typ biegu:

  • Grand Prix Dziewiczej Góry – Czerwonak – 5,15 km – 20:02 – 1/76 – 1/20 – cross
  • Zimowy Ultramaraton Karkonoski – Karpacz – 53 km – 6:28:26 – 10/309 – góry
  • Połmaraton Poznański – Poznań – 21,097 km – 1:17:27 – 39/11346 – 5/1374 – atest
  • Run Adventure – Istebna – 117 km – 12:10:57 – 1/34 – góry – big III etapowy
  • Chojnik Maraton – Sobieszów – 46 km – 4:55:08 – 7/302 – 3/100 – góry
  • Cross Dziewicza Góra – Czerwonak – 12,8 km – 46:35 – 4/112 – 2/42 – cross
  • Ultra Trail – Lądek Zdrój – 68 km – 7:00:01 – 2/152 – 1-27 – góry
  • Tatra Fest Bieg – Zakopane – 56 km – 5:54:14 – 7/172 – 4/78 – góry
  • Test Coopera – Poznań – 3558 m – 12:00 – 1/18 – bieżnia
  • Garmin Ultra Race – Radków – 53 km – 4:54:38 – 2/322 – 1/98 – góry
  • Luboński Bieg Niepodległości Luboń – 10 km – 34:49 – 7/1062 – 1/181 – atest
  • City Trail – Poznań – 5 km – 17:02 – 10/1215 – 2/180 – przełaje

Dodatkowo pobiegłem dwa biegi jako Zającowy Słonik. Jeden to półmaraton w Pile z kolegą Tomkiem aka Łysy na czas 1:25-26, czas na mecie 1:25:45. Drugi podczas Poznań Maratonu na czas 3 godzin, czas na mecie to 2:59:50. Oba biegi były na swój sposób trudne. Trudność nie wynika z tempa biegu a bardziej z odpowiedzialności oraz równego pokonywania kolejnych kilometrów. Jednak fakt, że w obu przypadkach udało się pomóc innym biegaczom w osiągnięciu zamierzonego czasu bardzo mnie cieszy :).maraton_zajacTen rok znowu sporo mnie nauczył, zdobyłem sporo nowego doświadczenia, tego praktycznego, ale i też tego teoretycznego. Byłem sam sobie „trenerem”, sam na sobie testowałem różne bodźce treningowe. Kilka razy źle odczytałem swój organizm, ale w większości momentów udało się osiągnąć założony cel. Wystartowałem w dwóch biegach na asfalcie, mam na myśli te biegi gdzie walczyłem o swoje. I w obu udało mi się poprawić życiówki. W półmaratonie po 2 latach a w biegu na 10 km po 2,5 roku. Co prawda wyniki bez szału, ale najważniejsze, że małymi kroczkami do przodu. Wystartowałem w swoim pierwszym  biegu zimowym i to naprawdę zimowym, bo warunki podczas ZUKa były ekstremalme. zuk_3Sporo czasu udało się spędzić na treningach w górach. Nie raz były to szalone wyjazdy, np. na jeden dzień jak za starych czasów snowboardowych. Było też kilka wyjazdów w samotności, które poza bieganiem w górach pozwoliły mi na wiele przemyśleń. Załapałem się też na pierwszą swoją foto sesję w swoich ukochanych Karkonoszach. Dzięki Rober za cierpliwość i że udało Ci się wytrzymać ze mną. Jednak najważniejsze jest to, że cały czas mogę biegać, cieszyć się tym bez kontuzji i problemów zdrowotnych. Zrozumiałem też, że wyniki wynikami, miejsca zajmowane też nie są najważniejsze, najistotniejsze jest natomiast to, że można cieszyć się i czerpać przyjemność ze swojej pasji. Czego każdemu życzę. Oczywiście warto mieć swoje założenia i cele i do nich dążyć, bo to na pewno mobilizuje, a w momentach zwątpienia potrafi podbudować. Jednak samo bieganie w sobie jest najważniejsze, szczególnie te po lasach, parkach i oczywiście górach.karkonoszeNa koniec podziękowania dla wszystkich, którzy mnie wspierają. Mojej ukochanej rodzinie, szczególnie Ani, która praktycznie zawsze jest ze mną na moich wyjazdach. Moim córką Ani Junior i Zosi, za wyrozumiałość, za to, że pozwalają mi wychodzić na treningi. Mojej teściowej że mogę zawsze na nią liczyć. Przyjaciołom, wszystkim osobom, które w większym lub mniejszym stopniu mi kibicują i mnie wspierają. Mojej ekipie, której pomagam w treningach, za to że wierzą we mnie i w plany treningowe jakie im przygotowują. zmianyNie mogę zapomnieć oczywiście o osobach, które stoją za markami które mnie wspierają. Jestem naprawdę bardzo wdzięczny za waszą pomoc. Łysy, Oswi, Marcin dzięki za kolejny rok, za to że każdego dnia mam swój mały cel, a przy okazji za kamery GoPro, którymi mogę upamiętniać swoje bieganie. Radek za odzież do biegania od Buffa. Agata i Filip za naturalną energię w postaci batonów ZmianyZmiany. Agnieszka za energię w postaci żeli i napojów od Squezzy. Marek za to, że moje nogi mogą na co dzień używać skarpet premium od Xsocks. Pani Olu  za możliwość noclegów w Willi Jagniątków podczas pobytów w moich ulubionych Karkonoszach. Ekipo Vege Runners dzięki za to, że mogę być częścią Was :).

Zdjęcia: KaszubskaPoniewierka.pl, T.Szwajkowski, Pio Trek, A. Cereszko, R. Urbaniak,    B. Łyjak