Plany na 2017 rok

Moim zdaniem ciężko o motywację do treningu, jeśli nie ma wyznaczonych celów. Cele to nic innego jak zaplanowane starty i założenia na nie. Może nasze plany nie są zawsze tak idealne jak sobie zaplanujemy z dużym wyprzedzeniem. Nieraz ulegają one zmianą i nie zawsze te zmiany są zależne od nas. Jednak najważniejsze jest, żeby mieć taki swój kalendarz starów. Można pod niego podporządkować swoje treningi, wyjazdy w góry. Mój kalendarz na ten rok jest na pewno mocno nastawiony na góry, tam chyba czuję się najlepiej. Jeśli tylko mogę jadę w góry żeby po nich biegać.Miałem już kilka miesięcy temu zarysowany szkic swoich startów. Niestety delikatnie musiałem zmienić niektóre biegi, ale jak to w życiu bywa, sporo spraw odkładamy na później. Kiedy przysiadłem i przeanalizowałem biegi, które mnie interesują okazało się, że na niektóre z nich zapisy są  już zamknięte. Ale jak się chce, to można. Mi się chciało i udało mi się ułożyć sensowny plan na ten rok, w którym znalazły się wszystkie interesujące mnie starty . Zaczynam od Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego – nie przepadam za zimą, ale też nie zamierzam się jej poddawać. Zeszłoroczny start w tym biegu był moim debiutem w zimowym bieganiu po górach. Na pewno chciałbym zmierzyć się znowu z tą trasą i powalczyć o wartościowy wynik. Jednak to co najbardziej mobilizuje mnie do tego startu, to bardzo miły gest organizatorek Agnieszki I Ani, czyli zaproszenie mojej skromnej osoby do wzięcia udziału w tej mega fajnej imprezie – dziękuję bardzo.
Kolejny start to Wielka Prehyba – ciekawi mnie bardzo ta impreza w Szczawnicy, nie wiem też czego mogę spodziewać się po trasie. Fajnie jak na liście startów pojawia się zupełnie nowy bieg, a co najważniejsze w górach, których nie znam i nie wiem czego się spodziewać. Poza tym będzie tam sporo znajomych, z którymi fajnie będzie się spotkać. Chojnik Martaon – długo myślałem czy wybrać ten bieg, czy pojechać do Zakopanego na Grand Prix Sokoła. Jednak niedosyt po zeszłorocznym starcie w maratonie Chojnik wygrał. Dzięki Willi Jagniątków mam możliwość biegania i trenowania właśnie w okolicy trasy tego biegu. Czuję się tam świetnie, a trasę znam dobrze, więc trzeba to wykorzystać. Dodatkowo będzie okazja pościgać się z kolegami, a przecież zdrowa rywalizacja to fajny motywator.
Kolejny bieg na jaki się zdecydowałem, to znowu Karkonosze :), obiecałem sobie, że wrócę do tego biegu. 3xŚnieżka, bo o tym biegu mowa, nie jest ideałem jeśli chodzi o trasę, która ma metę i start w Karpaczu, ale jest to bieg na swój sposób inny. Dystans interesował mnie tylko jeden, czyli 3 x szczyt Śnieżki. Wiem, wiem ktoś pomyśli, że wybrałem ten dystans, bo na krótszym są Mistrzostwa Polski. Ale kim ja jestem żeby się ścigać na mistrzostwach, ja po prostu chcę pokonać najdłuższą trasę w jak najlepszym czasie na jaki będzie mnie stać w danym momencie. Po za tym dystans 2 x Śnieżka już biegłem, co prawda 3 lata temu ale trasa jest bez zmian. Więc czas na  dłuższy dystans.Może to nudne, ale znowu chcę pojechać do Lądka Zdrój na DFBG – będzie to już trzeci rok z rzędu. Co to tłumaczyć, impreza jest super, organizacja tak samo, klimat jaki panuje w tym czasie w Lądku naprawdę mi pasuje. Więc po raz kolejny planuję stanąć na starcie tej imprezy. Na ten moment nie wiem jeszcze na jakim dystansie, albo będzie to po raz kolejny Ultra Trail lub Złoty Maraton. Wiem na pewno, że w Lądku mam zamiar być i miło spędzać czas. I tak doszliśmy do biegu, na który mam od dłuższego czasu swoje założenie. Niestety na ten moment nie wiem czy na 100% uda mi się w nim wystartować. Jednak nie zakładam innej możliwości jak to, że będzie mi dane zmierzyć się po raz trzeci z Tatrami i na mecie pojawić się w założonym czasie. Oczywiście mowa tu o jednym z bardziej magicznych biegów w naszym kraju czyli o Biegu Granią TatrNa sam koniec dla odmiany zostawiam Sobie starcie z asfaltem. Trzeba znowu zmierzyć się z królewskim dystansem. Wybór jest tylko jeden, czyli Poznań Maraton, gdzie mogę liczyć na super wsparcie rodziny, przyjaciół i wspaniałych kibiców. Poza tym trzeba poprawić swój wynik na tym dystansie. Góry zdecydowanie wygrały i zdominowały moje bieganie, ale dystans maratoński według mnie ma swoją magię. Odpuściłem walkę z nim w 2016 roku, ale nie zamierzam odpuścić w tym roku. Wiem że po tych wszystkich startach w górach będzie ciężko ułożyć sobie w głowie bieg po ulicy. Jednak zamierzam powalczyć z tym dystansem i obym na mecie czuł się szczęśliwy. To na pewno kręgosłup moich tegorocznych startów. Znając życie pojawią się mniejsze starty, na które zdecyduję się spontanicznie. Planuję również start w Półmaratonie Poznańskim, jednak zdaję sobie sprawę że 2 tygodnie po ZUKu nie będzie szans na osiągnięcie wyniku jaki by mnie zadowolił, więc będzie to bieg raczej towarzyski. Tak samo jak w poprzednim roku, planuję sporo wyjazdów w góry. Obiecuję sobie, że jak będę miał potwierdzenie startu w Biegu Granią Tatr, to pojadę 2-3 razy pobiegać po Tatrach. Plany startowe są, więc teraz trzeba trenować tak, żeby w każdym starcie forma była optymalna. Na pewno to trudne zadanie, ale próbować trzeba i zbierać kolejne cenne doświadczenia . 

  • Zimowy Ultramaraton Karkonoski – 53 km – 11 marca
  • Wielka Prehyba – 43 km – 22 kwietnia 
  • Chojnik Maraton – 46 km – 27 maja 
  • 3 x Śnieżka – 57 km – 24 czerwca
  • Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich – 68 km lub 45 km – 23 lipca
  • Bieg Granią Tatr – 71 km – 18 sierpnia
  • Poznań Maraton – 42,195 km – 8 października