Kamizelka CamelBak Ultra Pro

Praktycznie przez cały 2017 rok, podczas treningów i startów w górach towarzyszy mi kamizelka CamelBak model Ultra Pro. Długo się zbierałem ale w końcu udało się napisać kilka zdań. Są to oczywiście moje odczucia co do tego produktu. Każdy ma swoje wymagania i swoje oczekiwania, ja również je mam a kamizelka biegowa to bardzo specyficzny produkt. Jeśli ktoś potrzebuje opinii właśnie na temat tego modelu to zapraszam do zapoznania się z moją opinią i moimi odczuciami.

Kiedy idę na trening w Poznaniu, czy też okolicy Poznania, nie zabieram poza zegarkiem żadnych innych rzeczy. Dlaczego? Po pierwsze nie potrzebuję ich, a po drugie nie lubię jak mi coś lata, skacze, źle się z tym czuję. Nie biegam z muzyką, więc po co mi telefon, nie chce rozmawiać podczas treningu. Jak mam klucze, zawsze je chowam w jakieś sekretne miejsce, tak żeby mnie nie irytowały podczas biegu. Od czasu kiedy zacząłem biegać po górach zrozumiałem, że wyjście na trening, który trwa 3, 4, a nieraz i 5 godzin bez kamizelki, w którą schowam swój ekwipunek jest niemożliwe. Przez kilka lat przetestowałem wiele kamizelek różnych producentów, ale nie o nich mam zamiar napisać, tylko o kamizelce CamelBaka.Marka CamelBak zawsze w jakiś sposób mnie inspirowała. Ta amerykańska firma, która powstała w 1989 roku i stworzyła innowacyjny system nawadniana została doceniona przez wielu miłośników aktywności sportowej. Czy ja też doceniłem ich produkt? Odpowiedź w poniższym podsumowaniu…

Pierwsza ocena – nie jest najważniejsza, ale ma na pewno spory udział w ostatecznym wyborze. Moje pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Lekka, ładnie wykonana kamizelka biegowa. Bardzo fajne, miękkie bidony o nieco innym kształcie niż te, z których korzystałem do tej pory. Ale to tylko wygląd, trzeba w tym pobiegać, żeby ocenić ile taka kamizelka jest warta. Pierwszy trening – to chyba moment, na który czeka się najbardziej. Nieraz ma się spore oczekiwania co do produktu. Czasami za dużo przeczytanych opinii, za dużo obejrzanych zdjęć czy filmików robi już wyobrażenia o produkcie. Zakładając tę kamizelkę na pierwszy trening moje oczekiwania były chyba za duże. Mając już na sobie niejedną kamizelkę różnych producentów, różnych gabarytów, nie mogłem przecież doznać jakiegoś szoku, zaskoczenia, a chyba na coś takiego liczyłem. Trening zrobiłem w Górach Izerskich na trasie około 20 km. Podczas biegu szukałem plusów i minusów. Nie skupiałem się na biegu, raczej był on dodatkiem, a jak oceniałem kamizelkę CamelBak. Nie będę ściemniał, nie powaliła mnie na kolana, może za dużo od niej oczekiwałem. Wiem jedno, nie można wydać opinii po jednym treningu, trzeba poznać produkt dokładnie.Biegam i poznaję – kamizelka towarzyszyła mi podczas treningów i startach w górach. Z czasem poznawałem ją coraz bardziej odkrywając jej plusy i minusy. Sporą zaletą kamizelki okazała się tylna komora, która tak naprawdę składa się z dwóch komór. Do jednej mamy dostęp od góry i z niej możemy korzystać tylko po zdjęciu kamizelki. Druga to komora szybkiego dostępu, do której możemy dostać się z dwóch stron nie ściągając kamizelki. Każdy kto biega w górach, wie jak potrafi zmienić się pogoda i jak dobrze mieć pod ręką kurtkę, opaskę czy czapkę. Te rzeczy chowamy właśnie do tej komory, tak żeby jednym szybkim ruchem wyjąć sobie te rzeczy. Często lądowała tam też mapa, czy kamera GoPro z mini statywem. Te rzeczy często były mi potrzebne podczas treningu. Kolejnym dużym plusem są miękkie bidony, które rewelacyjnie i łatwo się wkłada i wyjmuje z kieszeni. Bidony mają bardzo fajny kształt, szerokie nakrętki, przez co bardzo szybko i łatwo uzupełnia się je wodą lub innymi płynami. Minusem niestety jest to, że z czasem delikatnie wyrabia się tworzywo w nakrętkach i mogą one nieco słabiej się nakręcać. Nie do końca przemyślane, jak dla mnie, są kieszenie nad bidonami. OK, jedna kieszeń jest spoko, posiada zamek i można do nie schować niezbyt duży telefon, ja posiadam Iphone SE i mieści się idealnie, ale każdy większy jest raczej poza zasięgiem kieszeni. Nie mniej inne wartościowe rzeczy można tam schować, a suwak daje pewność, że nic nam nie zginie. Druga kieszeń, natomiast, a raczej dwie małe kieszenie to dla mnie jakieś nieporozumienie. Nie za bardzo wiem jaki plan miał projektant. Te kieszenie są trochę za małe na żele, więc nie do końca znalazłem na nie przeznaczenie. Kolejne kieszonki, które moim zdaniem powinny być trochę większe to te, które mamy z boku, pomiędzy tylną komorą z bidonami. Bardzo fajne, elastyczne, można tu schować żele i to spokojnie kila sztuk, przerobiłem to i działa bardzo fajnie. To chyba tyle na temat funkcjonalności i rozmieszczenia schowków. Sama kamizelka leży całkiem przyzwoicie, wiadomo każdy z nas ma inną budowę i inne odczucia. Ja z czasem się do niej przekonałem i wiedziałem czego się spodziewać. Podczas treningu mam inną prędkość niż podczas zawodów, inaczej też wszystko pracuje i inne rzeczy nas drażnią. Z tą kamizelką jest taka zasada: więcej płynu w bidonach, mniej nam wszystko pracuje, jak płyn znika musimy dociskać paski na klatce i niestety jakoś bardziej kamizelka pracuje. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, ja potrzebowałem trochę czasu. Ostateczny sprawdzian – Bieg Granią Tatr był sprawdzianem dla mnie, ale okazał się także sprawdzianem dla kamizelki, a dokładnie jej pojemności. Tegoroczna edycją biegu miała chyba najdłuższą listę ekwipunku obowiązkowego z wszystkich do tej pory odbywających się w naszym kraju biegów ultra. Na początku nie zdawałem sobie sprawy ile tego jest i że ja to wszystko muszę zmieścić do tej małej kamizeli, a później z tym przebiec ponad 70 km po Tatrach. To może wymienię, żeby każdy miał świadomość ile można zmieścić do kamizelki Ultra Pro marki CamelBak: kurtka z kapturem z membraną, spodnie z membraną, druga warstwa, u mnie była to lekka kurtka wiatrówka, opaska, rękawiczki, naładowany telefon, czołówka, folia NRC, bandaż, opatrunek wyjałowiony, aktualne ubezpieczenie, mapa biegu, 20 zł plus dwa bidony z wodą plus trzeci w tylnej kieszeni, 6 żeli hydro i jeden baton. Spokojnie, żele dostałem jeszcze w Murowańcu i tam oddałem trzeci bidon. Od Murowańca było sporo naturalnych punktów z wodą :). Muszę przyznać, że poza biegiem, który poszedł tak jak sobie ułożyłem i zaplanowałem w głowie, kamizelka spisała się naprawdę wzorowo. Całe wyposażenie zmieściło się, nic nie uwierało i nie obcierało. Jednym słowem test ostateczny wypadł naprawdę dobrze. Szybkie podsumowanie – śmiało mogę napisać, że jest to kamizelka bardzo uniwersalna. Jeśli ktoś szuka kamizelki do „wszystkiego”, która jest wielofunkcyjna, sporo się do niej możne zmieścić, posiada funkcjonalne bidony to jest to właśnie taka kamizelka. Jeśli chodzi o wygodę i komfort podczas biegu, to chyba każdy musi ocenić sam. Każdy z nas ma trochę inną budowę ciała. Kamizelka posiada trzy rozmiary, ja używam rozmiaru S, podobno jestem szczupły, a na pewno mam słabo rozbudowaną klatę, jak to się mówi chyba nawet zapadniętą :). Mamy też dwa paski, które możemy konfigurować pod siebie. Można to zrobić bardzo fajnie i szybko, dobrze podczas treningu pozmieniać ich ułożenie i przetestować podczas biegu. Jażeli ktoś zastanawia się nad zakupem kamizelki przed kolejnym sezonem, na nowy rok, to polecam. Wiem, że sporo jest konkurencji na rynku i każdy ma swoje upodobania, ale mam nadzieję, że powyższy tekst niektórym pomoże w podjęciu decyzji. Zdjęcia: J.Deneka, R. Urbaniak, GoPro