City Trail

cityIdea taka sama, trasa również, organizatorzy – koledzy bez zmian, większość zawodników jak rok wcześniej i jak zawsze super atmosfera. Jedna nowość – inna nazwa, bo teraz City Trail – krok do natury. Ten cykl zawodów w okresie zimowym to super  sprawdzian formy, możliwość spotkania się ze znajomymi oraz koleżeńskiej rywalizacji na trasie :). Skłamałbym gdybym nie powiedział, że od samego początku też miałem cel oraz założenie na ten cykl.

Żeby być sklasyfikowanym w całym cyklu z 6 biegów trzeba ukończyć 4 z nich. Wiedziałem, że ciężko będzie pobiec we wszystkich 6, dlatego założyłem plan minimum, pobiegnę w 4, ale w każdym biegu dam z siebie maxa.citytrail_bieg1_t_szwajkowski Drugi bieg musiałem odpuścić ze względu na wyjazd, natomiast z piątego zrezygnowałem ze względu na trudne warunki i brak odpowiedniego obuwia. Tak, przyznaję się, nie chciałem dać się wyprzedzić konkurencji :). Dało mi to do myślenia i po dwóch latach bicia się z decyzją zakupiłem kolce  przełajowe, żeby w każdych warunkach móc pewnie biegać. W każdym razie każdy bieg to walka i cierpienie na trasie. Jeśli ktoś twierdzi, że na dystansie 5 km nie da się zmęczyć to znaczy, że nigdy nie pobiegł na full. Mnie za każdym razem po pierwszym kilometrze stawiało i sam nie wiem jak to się dzieje, że po kolejnych 4 km udaje się dotrzeć do mety.  citytrail_bieg3_t_szwajkowskiNiewątpliwie wola walki odgrywa tutaj duże znaczenie. W pierwszym biegu udało się pobiec przyzwoicie i wygrać w kategorii wiekowej. Pojawiły się myśli, że może tak będzie już do końca cyklu, ale w kolejnym starcie musiałem zadowolić się drugim miejscem. Nie byłem w stanie rywalizować z Sebastianem, który biega na wyższym poziomie. Wiedziałem już, że nie uda się powtórzyć i wygrać mojej kategorii jak w poprzedniej edycji, ale to też w końcu nie jest najważniejsze, chociaż nie bez znaczenia. citytrail_bieg_4Każdy start wydawałoby się, że nie powinien różnić się za bardzo od kolejnego, taka sama trasa więc bieg powinien być podobny. Jest to jednak mylne, duży wpływ ma na to wszystko pogoda, dyspozycja danego dnia i większa lub mniejsza wola walki. Satysfakcja na mecie z wyniku, z wygranej z dobrym kolegą czy też innym znajomym z tras biegowych. To są małe szczegóły, ale stanowią o magii cyklicznego biegania w tym samym miejscu. Może nie jako startu docelowego, ale jako fajnej formie biegów w okresie przygotowania. Podsumowując – jestem zadowolony z każdego biegu, nie zawsze było idealnie jak sobie założyłem, ale nie mogę sobie zarzucić serca do walki. Trzy razy pobiegłem poniżej 17:10 gdzie na poprzedniej edycji najlepszy mój czas to 17:28, czyli jednym słowem jest widoczny postęp. citytrail_bieg6_2015Konkurencja mocno wzrosła, ale udało się zająć 19 miejsce, wyprzedzić mojego kolegę, a zarazem partnera na bieg Rzeźnika. Uzbieraliśmy taką samą ilość punktów i decydował lepszy czas, który miałem ja, aż o 1 sekundę :). W klasyfikacji drużynowej jako City Trail Team wraz z Andrzejem, Robertem i Piotrem zajęliśmy najniższe miejsce na podium. W kategorii wiekowej M-40 udało się wywalczyć drugie miejsce, ustępując tylko Sebastianowi, który jak i ja wychował się i pochodzi z Kościana :).                           Zdjęcia autorstwa Justyny Grzywaczewskiej i Tomka Szwajkowskiego których pozdrawiam.

Moje biegi podczas tej edycji :

  • Bieg 1 – czas 17:07 – miejsce open 17/1071 miejsce w kategorii wiekowej 1/121
  • Bieg 3 – czas 17:33 – miejsce open 23/959 miejsce w kategorii wiekowej 2/109
  • Bieg 4 – czas 17:06 – miejsce open 20/1017 miejsce w kategorii wiekowej 2/125
  • Bieg 6 – czas 17:02 – miejsce open 10/889 miejsce w kategorii wiekowej 2/94

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!