Biegi dwa Poznań i Gniezno

poznan_polmaraton_2013_5Po Półmaratonie Warszawskim zmagałem się z delikatnym bólem prawego kolana, dlatego zmuszony byłem odpuścić kilka treningów. Jak to ktoś kiedyś powiedział, biegacze dzielą się na tych, którzy są już po lub przed kontuzją. Mam nadzieję, że pomimo tego delikatnego bólu będę wyjątkiem. W każdym razie stawiłem się przed 9 rano 7 kwietnia na starcie Półmaratonu Poznańskiego, mając nadzieję, że kolano wytrzyma…

poznan_polmaraton_2013_1 Poszukałem w strefie startowej swojego towarzysza biegu Kotka i razem ruszyliśmy. Tempo biegu było dosyć ambitne, bo 3,50 na kilometr i początkowo staraliśmy się je utrzymać. Piotrek chyba bardziej wierzył w utrzymanie tego tempa, ja już po kilku kilometrach wiedziałem, że będzie ciężko to wykonać. Mimo to nie odpuszczałem i trzymałem się za nim. Minęliśmy 10 kilometr, a następnie przebiegliśmy koło domu „Rolna Panie”, gdzie oczywiście spotkał mnie najlepszy doping, jaki sobie można wymarzyć :). poznan_polmaraton_2013_4Następnie Droga Dębińska i znów walka z utrzymaniem tempa. Jest 15 kilometr, łyk wody i trzymam tempo – oczywiście delikatnie słabsze od tego wcześniej założonego. Kotek teraz trzyma się mnie i tak biegniemy dalej, okolice ulicy Garbary i Mostowej są bardzo fajne. Kiedyś byłem związany z tymi miejscami, ciągle dobrze mi się biegnie. Most, Politechnika i ul. Baraniaka, delikatnie przyspieszam, skręt na Maltę i już walka z końcowymi metrami. Wpadam na metę i jest 1.22.19, średnie tempo 3,54/km, miejsce 66 na 5747 sklasyfikowanych biegaczy. Wynik nie jest imponujący, ale o minutę lepszy niż rok temu o tej samej porze, co jest dobrą podstawą do przygotowania się na jesienne starty.

W sobotę miałem już zaplanowany kolejny start, tym razem na 10 kilometrów, jako że nie biegłem wcześniej Maniackiej Dychy, to postanowiłem sprawdzić swoją formę również na krótszym dystansie. Do Gniezna dzięki Euro dojazd z Poznania jest teraz wręcz ekspresowy i przyjemny, dotarłem na miejsce o 16 odbiór pakietu i na start. Po ostatnich biegach nie liczyłem na jakiś powalający wynik. Miałem już sporo kilometrów startowych w nogach od początku marca, ale jak zawsze postanowiłem dać z siebie wszystko.

gniezno_dycha_2013 Jak zwykle na takim krótkim dystansie zacząłem za szybko, ale po drugim kilometrze był nawrót i odcinek pod wiatr, tutaj już pojawiła się strata i uświadomiłem sobie, że zbyt lekki ten bieg nie będzie. Jednak udało się utrzymać w miarę przyzwoite tempo do kilometra ósmego, gdzie znowu wiatr mocno dał się we znaki, ale to już była praktycznie końcówka, więc jakoś wytrzymałem. Ostatni kilometr to walka bark w bark z kolegą Danielem, który po biegu powiedział „mocno podkręciłeś tę końcówkę”. Faktycznie zawsze się odnajduję w końcówce biegu, jeśli oczywiście wcześniej czegoś nie zepsuję. Walka była do samego końca i muszę przyznać, że ją przegrałem o metry, ale taka zdrowa rywalizacja jest jak najbardziej wskazana. Wynik na mecie to 37,16, co również nie powala, ale jest dobrym prognostykiem na przyszłość (miejsce 51 na 885 biegaczy).

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!