Bieganie

Bieganie było dla mnie zawsze fajną formą wysiłku fizycznego, lecz nigdy nie trenowałem biegania w szkole czy klubie biegowy. Za to pamiętam, że w podstawówce zawsze reprezentowałem ją w zawodach, głównie w biegach na dystansach długich (od 800m do 3km). Najlepiej pamiętam biegi na kościańskim stadionie miejskim, w pobliskim lasku, biegi przełajowe powiatu kościańskiego czy zawody województwa leszczyńskiego w Racocie. Wyniki były różne, ale z reguły zajmowałem miejsca w czołówce, a zawody międzyszkolne w Kościanie kilka razy nawet udało mi się wygrać. Od biegania ważniejsza była jednak piłka nożna, którą uprawiałem w klubie Obra (na pozycji bramkarza). Z tego co pamiętam, treningi miałem 5 razy w tygodniu, a w niedzielę zwykle wypadał mecz mecz.poznan_maraton_2010 Po podstawówce mój wybór padł na szkołę gastronomiczną, co oznaczało dojazdy do Poznania. Co roku mieliśmy dzień sportu, dwa lata z rzędu udawało mi się wygrywać bieg na 1000 metrów. W I klasie wygrałem z czasem 2 minuty 42 sekundy, co było obiecującym wynikiem. Moim głównym zainteresowaniem wówczas była deskorolka i snowboard, kto wie, co by było, gdybym poświęcił się właśnie bieganiu? Dopiero w roku 2008 roku przypominałem sobie o bieganiu i stwierdziłem, że warto się trochę poruszać, a nie tylko zajmować się skokami na deskorolce. Zakupiłem buty i pod koniec sierpnia zacząłem przebieżki. Na początku był to dystansy około 6 km średnio dwa razy w tygodniu. Trwało to ponad trzy miesiące. Gdy przyszła zima i w głowie był już tylko snowboard, bieganie skończył się. dycha_gniezno_2011_2Jak bumerang wróciła myśl o bieganiu znowu pod koniec sierpnia 2009 roku i tak samo zakończyło się wraz z nadejściem pierwszych wyjazdów na snowboard. Jednak gdzieś powoli pojawiała się myśli o przebiegnięciu maratonu w Poznaniu. Deskorolce poświęcałem coraz mniej czasu, chociaż starałem się z 2-3 razy w tygodniu odwiedzać naszą chyba ostatnią sensowną miejscówkę przy pomniku Armii Poznań. Do biegania powróciłem szybciej niż się spodziewałem, bo już w lipcu. Stwierdziłem, że zacznę trenować z myślą o starcie w maratonie, w czym pomogły mi namowy moich kolegów Łysego i Oswalda, którzy byli już w trakcie przygotowań. Postanowiłem, że i ja też pobiegnę, a że dnia 10 października przypadały moje 35 urodziny, motywowało mnie to jeszcze bardziej.poznan_maraton_start_2010Miałem ponad 2 miesiące na przygotowanie się do startu, stwierdziłem, że skoro w szkole szło mi dobrze, to teraz też dam radę. Wcześniej postanowiłem się sprawdzić w biegu InterRun, który odbywał się dookoła jeziora Malta. Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem tyle osób na zawodach biegowych, wtedy jeszcze nie wiedziałem, że bieganie jest tak popularne. Był to bieg na 11 km i nie do końca wiedziałem, jak mam rozłożyć siły. Postanowiłem delikatnie ruszyć i dopiero ostatnie 3 km przyśpieszyć, co w sumie dało mi czas w okolicy 51 minut, czyli bez specjalnej rewelacji. W końcu przyszedł dzień maratonu. Dotąd miałem na koncie dwa dłuższe wybiegi, jeden 21 km, a drugi około 25 km, zastanawiałem się więc, kiedy dopadnie mnie kryzys, o którym tak dużo się słyszy. Bieg zacząłem z kolegami i razem przebiegliśmy pierwsze 25 km, od 25 km biegłem już tylko z Łysym, na drodze Dębińskiej już niewiele rozmawialiśmy, ale cały czas wyprzedzaliśmy innych zawodników. Przy dobiegu do ronda postanowiłem przyspieszyć, bo wydawało mi się, że mam siły i może uda mi się dobiec w 3 godziny 30 minut. Na około 39 kilometrze miałem kryzys i całą długość punktu żywieniowego przeszedłem, a nawet przez dłuższą chwilę stałem, na szczęście udało mi się pozbierać i już znacznie wolniejszym tempem dobiegłem do okolić stoku Malta Ski. Tam znowu nogi odmówiły posłuszeństwa i zatrzymałem się, choć miałem około 500 metrów do mety. W końcu jednak dobiegłem z czasem 3,41,13.poznan_maraton_2012Nogi przez kilka dni bolały, ale po kilku dniach postanowiłem wrócić do biegania i porozglądać się za kolejnymi zawodami. Napisałem także do ludzi z grupy Vege Runners z pytaniem, czy mogę reprezentować ich barwy. Pierwszy kontakt miałem z Bartezzem, przez którego nabyłem koszulkę i już w kolejnych startach reprezentowałem wegetariańskich biegaczy, czyli Vege Runners :).  rzeznik_2012Nie spodziewałem się, że tak mocno zaangażuję się w bieganie. Wyszukiwanie kolejnych startów i wyznaczanie sobie kolejnych celów bardzo mnie mobilizowało do w miarę systematycznego biegania. Fenomen biegania polega na tym, że można je uprawiać w każdych warunkach, w każdej pogodzie, bez sprzętu jak w przypadku deskorolki czy snowboardu.

Oto moje najlepsze wyniki na najbardziej popularnych dystansach ulicznych, oczywiście w miarę możliwości będę starał się je poprawiać

-maraton 2:47:14 – Poznań 2015
-półmaraton 1:17:27 – Poznań 2016
-dyszka 34:49 – Luboń 2016 
-piątka 17:02 – Poznań 2014
-kilometr 2:42 – stare czasy szkolne…

     koscian_połmaraton_2012krakow_maraton_2010