Bieg Zbąskich

bieg_zbaskichTen bieg był dużym znakiem zapytania, nie widziałem czego mogę się spodziewać. Plan treningowy wykonuję pod start w maratonie. Półmaraton w Zbąszyniu jest tylko sprawdzianem mojej formy. Oczywiście skłamał bym jak bym się nie przyznał że cel minimum to nowa życiówka. Biegłem tu rok temu również jako sprawdzian przed maratonem, znałem trasę wiedziałem że płaska nie jest, ale jak jest forma to będzie wynik.

Na miejsce dotarłem w miłym towarzystwie przyjaciół, odbiór pakietów startowych, zmiana odzieży i krótka rozgrzewka. Na starcie tradycyjnie ustawiłem się z przodu, dookoła sporo znajomych twarzy. polmaraton_zbaszyn_3Założeni było takie, początek w miarę spokojnie, tak do 5km a później delikatnie przyśpieszam. Mocno się kontrolowałem żeby nie biec za szybko, wyprzedzało mnie sporo osób, ale ja biegłem swoje. Dołączył do mnie Daniel który stwierdził że jak da radę będzie się mnie trzymał. IMG_7028Wcześniej wspominałem że chcę pobić w okolicy 1,20 a jak będzie dobrze spróbować złamać 1,20. Za pierwszym wodopojem w okolicy 4km postanowiłem wyprzedzić większą grupkę i pobiec do przodu. Następnie był skręt w prawo i wiatr w twarz, ale tempo trzymałem, Daniel równo ze mną pokonywał kolejne kilometry. Przed nami był Seba którego powoli doganialiśmy. Po pokonaniu najdłuższego podbiegu a zarazem najwolniejszego kilometra, dotarliśmy do drugiego wodopoju w okolicach 12km. Wówczas wyprzedziłem Sebę i trzymając tempo biegłem dalej sam. I od tego momentu wiedziałem że jestem skazany na siebie i walkę z sobą samym. Zwątpienie nastąpiło około 16km, wydawało mi się że za chwilę zostanę dogoniony, czy nie pobiegłem za mocno. Do głowy przychodziła myśl, może lepiej żeby mnie dogonili będzie łatwiej w grupie. Nie, nie trzeba walczyć i biec swoje. IMG_7375Ostatnie 2km, przebiegam przez przejazd kolejowy, skręt w prawo i długa prosta, ale są kibice dodają siły. Trzymam tempo, ostatni kilometr jak się później okazało najszybszy, pokonałem go w 3,36 to chyba tutaj wygrałem z sobą. Jednak cały czas nie wierzę że mogę złamać 1,20 z tempa wynikało że raczej będzie ciężko, wpadam na ostatnią prostą, widzę zegar 1,19,40 dam radę, wyciskam ostatnie moce z moich nóg i finiszuję.polmaraton_zbaszyn_2Wpadam na metę, jest udało się 1,19,57 rzutem na taśmę, łapię oddech i dochodzę do siebie. Jednak warto było walczyć, jest to kolejny mały krok do przodu i kolejna biegowa bariera złamana. Zajmuję 10 miejsce open na 700 osób i najgorsze 4 miejsce w kategorii. Jak będzie dobre samopoczucie to może powalczę w swoim rodzinnym mieści Kościanie o urwanie kilku sekund z nowej życiówki, ale to później teraz czas na maraton :).

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!