Arctic Warszawa półmaraton

warszawa_polmaraton_2013_5Ostatni trening  przed wyjazdem do Warszawy robiłem w mrozie i śniegu, zastanawiając się, co jest grane z tą pogodą, bo przecież mamy już wiosnę. Wyjazd był w sobotę, odbiór pakietu startowego i krótkie spotkanie ze swoją grupą w nowo otwartej knajpce Krowarzywa – polecam, jeśli ktoś będzie w stolicy.

Rano pobudka o 7,30, pogoda jeszcze słabsza niż w sobotę, temperatura bez zmian, ale co zrobić? Jem śniadanie i na start. Barbara, u której spaliśmy razem z Anią, była tak miła, że odstawiła nas pod stadion. Krótkie spotkanie przed startem z kilkoma osobami z Vege Runners i pamiątkowe zdjęcie. warszaw_polmaraton_2013_1

Później szybko na start, po drodze przekazałem Ani ciuchy, żeby jak najkrócej być w spodenkach, bo strasznie po udach ciągnął ten mróź. Do strefy dostałem się bardzo szybko, to chyba zaleta strefy 1, z której startuje mniejsza liczba biegaczy. warszawa_polmaraton_2013_4

Start i biegniemy, pierwsze kilometry fajne, zimno nie przeszkadza za bardzo, ale już około 5 km wiem, że założonego tempa nie da się utrzymać, pewnie jeszcze w nogach cały czas czuć start z Bochni. Cały czas trzymam się Bartezza i z nim pokonuję kolejne kilometry, ale jakoś około 8 km zaczyna mi uciekać. Czuję jakąś niemoc, ale udaje mi się pozbierać i znowu go doganiam.  Potem już prawie cały czas trzymamy się razem, wspólnie pokonujemy podbieg na ul. Belwederskiej, dobiegamy do ronda, skręcamy w prawo i już widać stadion i most. Wiem, że ten bieg będzie kolejnym biegiem dla biegu, ale nie planuję odpuścić, pościągam się chociaż z Bartezzem, zwłaszcza, że on ma słuchawki w uszach i nie można z nim nawiązać kontaktu – to tak jak bym się ścigał z nieznajomym 🙂 Na 18 km zaczynam przyśpieszać, Bartezz również, na 19km czuję że nogi mają sporą rezerwę, więc przyśpieszam, ale Bartezz nie nawiązuje walki. No trudno… Zawsze lubię finisze, nie tylko takie 200 metrowe, teraz zostały mi 2-3 km, skoro mam siły, wypada przyspieszyć. Ostatni kilometr przebiega inaczej niż mi się wydawało, ale jest nawet lepiej, wbiegam na ostatnią prostą. Widzę zegar, czas nie jest najgorszy, zatrzymuje stoper i jest 1.23.12 –  tragedii nie ma, ale szału też nie. warszawa_polmaraton_2013_2

Na mecie Ania i Basia już czekają, szybko się ubieram, są już kolejni biegacze z Vege Runners, szybka wymiana refleksji, oczywiście wspólne zdjęcie i czas na ciepłą herbatkę – w końcu wiosennej pogody nie ma 🙂 warszawa_polmaraton_3013_3

Słowem podsumowania, pogoda masakra, trasa na pewno fajniejsza niż rok wcześniej, bieg fajny, ale bez szału, wspólne spotkanie z naszą drużyną jak zawsze miłe. Zająłem 199 miejsce na 10074 biegaczy, a drużyna w której biegłem była 11 na 114 drużyn. Po biegu jeszcze jedna fajna atrakcja, przyjaciółka rodziny Barbara (pani od imprez masowych na stadionie) zabrała nas na wycieczkę po stadionie narodowym. Byliśmy chyba wszędzie, gdzie warto było zajrzeć. Mogłem poczuć się jak panowie z PZPN w swojej Vip loży, jak piłkarz po słabym meczu wygrzewający tyłek w jacuzzzi, Szpakowski na stanowisku komentatorskim albo jak rezerwowy naszej mega reprezentacji -bezcenne!warszawa_stadion_1 warszawa_stadion_2 warszawa_stadion_3