7 Poznań Półmaraton

półmaratonP_medal1Tak jak już wcześniej wspominałem w mojej krótkiej przygodzie biegowej nie udawało mi się dobrze przygotować do startu wiosennego. Dlatego na koniec jesieni postanowiłem solidnie się  przygotować do półmaratonu w Poznaniu. Wiedziałem, że start w moim mieście jest zawsze dodatkową mobilizacją, a impreza jest zawsze na najwyższym poziomie organizacyjnym, a co  najważniejsze jest zawsze z kim biegać;-)

Od grudnia solidnie pracowałem, żeby forma z jesieni nie zginęła, a raczej wskoczyła na kolejny szczebel. Biegiem testowym była Maniacka Dziesiątka o której wcześniej już pisałem i która była udana. Standardowo rozgrzewka przed startem i ustawienie się w sektorze startowym, ale nie obyło się bez małego stresu. Koleżanka Justyna miała odebrać worek z ciuchami, ale w dużym tłoku nie mogłem jej znaleźć, Stojąc na linii startu byłem już gotowy powiesić go na płocie- wreszcie jest, hura, oddałem worek – zuch dziewczyna, mogę startować.a_ciereszko_pp_2014_2Od początku biegłem w założonym tempie. Towarzyszył mi kolega Daniel i tak pokonywaliśmy pierwsze kilometry. Założenie było takie, żeby nie dać się ponieść na początku i mieć kontrolę nad tempem biegu.p_rychter_pp_2014_4Na 10km zameldowałem się zgodnie z założonym planem; po chwili skręt w ul. Rolną czyli za chwilę będę mijał moją rodzinę, przyjaciół oraz swój dom. Oddałem Ani czapkę i rękawiczki oraz odebrałem butelkę z napojem. Droga Dębińska to delikatny moment zwątpienia, ale nie odpuszczam, trzymam tempo. Przed 15km przypomniałem sobie, że mam żel, który miałem spożyć przed biegiem. Pewnie teraz bardziej się przyda; wmuszam go w siebie, a na punkcie odżywczym popijam wodą i zaczynam ostatni etap walki. Spodziewałem się, że najtrudniejszym odcinkiem będą okolice ul. Mostowej, ul. Grobla i most Rocha.m_szwajkowski_pp_2014_1Nie pomyliłem się. Planowałem podkręcać już w tych okolicach tempo, ale nogi nie niosły tak jak zakładałem. Przed mostem Rocha wyprzedził mnie kolega Andrzej, którego chciałem utrzymać, niestety odskoczył mi na kilka metrów. Postanowiłem jednak nie tracić  dystansu do niego. Końcowe kilometry na ul. Baraniaka to walka z długim podbiegiem, ale udaje mi się delikatnie podkręcić tempo i wyprzedzić kilku biegaczy.p_rychter_pp_2014_2Na 20 kilometrze szybkie spojrzenia na zegarek- „kurde chyba się nie uda”, ale walczę, podkręcam tempo i mocnym finiszem wpadam na metę. Czas delikatnie poniżej założenia 1:18:06 – co prawda życiówka poprawiona o 43 sekundy, ale do założenia zabrakło 15-20 sekund. Pytanie czego zabrakło? Dlaczego nie udało się podkręcić mocniej tempa na ostatnich 5 kilometrach- znowu za mało zaryzykowałem? Zawsze jest jakieś „dlaczego?”. Ukończyłem bieg na 30 miejscu na 6650 sklasyfikowanych biegaczy. Na osłodę stanąłem na najniższym miejscu podium w kategorii wiekowej M 40-44, co mnie bardzo ucieszyło :). No nic, trenujemy dalej i pewnie powalczymy na jesień…

Miejsce open 30/6650 miejsce w kategorii wiekowej 3/665

Podoba się Tobie ten wpis, Prześlij znajomym!